W tym tygodniu udało się naprawić wyciągarkę – założyliśmy nowy przekaźnik a wczoraj szwagier z kumplem zalali puszkę plastikiem i jakimś innym ustrojstwem. Prezentuje się iście offroadowo – wygląda jak prowizorka, ale powinno być szczelne i się sprawdzi :) (wiara czyni cuda...)
Już po pierwszej rundce na piekiełku
auto wyglądało tak
Później przyjechali znajomi Samurajem z Maxi Crossami – te oponki świetnie dają na błotku – podobno lepiej niż Simeksy. Trzeba będzie pomyśleć nad zakupem czegoś takiego – myślałem nad nalewkami kopiującymi Simeksa Trakkera – w miarę uniwersalna opona na wiosnę i jesień
Było dużo błota i trochę wyciągania – nawet liny nie zwijaliśmy ;)
Pech chciał, że lina zerwała się z bębna – nie wiem w którym momencie – nie rozwijaliśmy jej nawet na 75% długości – może przy nawijaniu coś strzeliło? Gdy zauważyliśmy tą nieprzewidzianą awarię, trzeba się było zacząć zwijać z lasku. Mocno zapchane opony, brak wyciągarki - cholera... znowu. Na domiar złego alternator przestał ładować żelówkę. Sprzęt może nie jest jeszcze do końca sprawny, ale już niedługo :)
Później zrobiliśmy sobie małe ognisko – piwko i smażone kiełbaski to to, co tygryski lubią najbardziej.
Sprzęt jest trochę ubłocony
ale to cię wymyje karcherem.
Do strat dzisiejszego dnia należy zaliczyć:
- zerwaną linę
- lekko wgnieciony amortyzator
- pogiętą tylną tablicę rejestracyjną
- zgubiony telefon – chyba się gdzieś utopił...
Później, gdy zajadaliśmy kiełbaski, przyjechał prawdziwy monster :)
To na górze, to przód BMW, to na dole, to Unimog.
Sprzęt robi niesamowite wrażenie
Ma duży prześwit – zasługa mostów portalowych - i niezły wykrzyż.
Niestety na razie ma za słaby silnik i ma problemy ze zrobieniem podjazdów na piekiełku. Duża masa (pocięta rama Unimoga i pancerne mosty) i duże przełożenia (w reduktorze, moście, zwolnicy) wymagają czegoś więcej niż silnik 3.0.
Monster wygląda świetnie i jak go skończą, to na pewno równie dobrze będzie jeździł :)
Dla ludzi z mniejszą fantazją pozostają wyścigi Suzuką po błotku
Dzisiejszy dzień był fajny – ale jutro będzie jeszcze fajniej :)